Menu

Moja klawiatura

O wszystkim i o niczym

Dobrze mieć aplikację banku.

modliszka568

Dzisiaj przeżyłam chwilę grozy z moim kontem bankowym. Z samego rana dostałam SMSa, że skończyła mi się ważność pakietu. Pomyślałam, że czas doładować telefon. Trochę zaspana odpaliłam lapka i chciałam zalogować się do konta w mBanku, żeby zrobić przelew. Wpisuję hasło, a tu pojawia się komunikat, że hasło jest błędne. "Ok, pewnie to przez wciśnięty Caps Lock"- pomyślałam. Wciskam nieszczęsny guzik, patrzę na wyskakujący obrazek, ale chyba z tego zmęczenia coś mi się pomyliło, bo byłam przekonana, że wszystko jest jak trzeba i uparcie dalej wpisywałam hasło- jak się później okazało- nadal z błędem.

Wtedy zaczęło się najgorsze. Dostęp do konta został zablokowany. Z lekkim strachem czytam instrukcję, co należy zrobić w takiej sytuacji, a tam, że zadzwonić na infolinię, podać identyfikator i telekod. Strach jeszcze większy: jaki to był numer?! Ale próbuję się uspokoić, bo pewnie mam gdzieś zapisany, znalazłam i dzwonię. Tzn. próbuję zadzwonić, bo w słuchawce słyszę: BRAK ŚRODKÓW NA KONCIE. No super! Jak doładować telefon, jak się ma zablokowane konto i pustkę w portfelu? Przez aplikację! Loguję się modląc, aby i ona nie była zablokowana. Uff weszło, doładowałam telefon. Ponownie wybieram numer infolinii, dzwonię, wciskam co trzeba... -telekod błędny. Super... pomyślałam i wymyśliłam inny, tzn. na 90% powinien być taki. Dzwonię jeszcze raz, podałam, chyba tym razem telekod był poprawny, ale automat oznajmił, że mam nieaktywny dostęp do czegoś tam i za chwilę zostanę połączona z konsultantem. Rozłączyłam się, bo rozmowy z obcymi ludźmi również mnie przerażają, poza tym bałam się, że z tego wszystkiego znów podam coś nie tak.

Przejrzałam internet, żeby znaleźć inną metodę odblokowania konta, ale wszędzie było napisane, że można to zrobić jedynie przez infolinię. No trudno, spróbowałam się uspokoić i chciałam ponownie zadzwonić. Gdzieś wyczytałam, że dzwoniąc z poziomu aplikacji mobilnej nie trzeba podawać telekodu. Pomyślałam, że skorzystam z tej opcji, bo wciskanie jakichkolwiek numerów podczas rozmowy, gdy telefon co chwile się blokuje, jest bardzo niewygodne. Zalogowałam się więc do aplikacji i szukając kontaktu pomyślałam, że zerknę jeszcze na zakładkę USTAWIENIA, a tam znalazłam kolejną DOSTĘP DO BANKU! Okazało się, że w aplikacji można odblokować dostęp przez internet! Wystarczyło kliknąć co trzeba, SMSem otrzymałam tymczasowy login do konta, a telefonicznie hasło. Następnie podałam je logując się przez internet, potwierdziłam dane, ustanowiłam nowe hasło i telekod i mogłam już się zalogować! Wreszcie poczułam ulgę.

Nie wiem czemu na stronie banku nie ma informacji, że konto może zostać odblokowane nie tylko przez infolinię, ale także przez aplikację- oczywiście jeśli użytkownik ma ją już zainstalowaną. Myślę, że wielu osobom bardzo by to pomogło, zwłaszcza, że jak później sprawdziłam, dzwoniąc na infolinię zjadło mi sporo kasy.

Takie tam...

modliszka568

Ale ten czas szybko leci. Dopiero zaczęły się wakacje, a już prawie koniec. Parę dni urlopu minęło jeszcze szybciej, ale zdążyliśmy trochę pozwiedzać i pomalować pokój. Wreszcie mam czyste ściany i mam nadzieję, że młody nie będzie chciał już się bawić w Picasso :) 

Tak bardzo chciałabym już mieć własne mieszkanie. Tylko jak odłożyć pieniądze na wkład własny skoro na wynajem mieszkania idzie większość wypłaty? W takim tempie jak robię to obecnie zajmie mi to przynajmniej 8 lat.

Czuję pustkę

modliszka568

Za dużo było kłótni, za mało zaufania, brak bliskości. Oddaliliśmy się od siebie i w końcu coś we mnie pękło. Powiedziałam, że to wszystko nie ma sensu, że nasze małżeństwo od dawna istnieje tylko na papierze. On powtarza, że mnie kocha, że będzie inaczej, żebym dała mu szansę, że wszystko naprawi...

A ja nie czuję już nic. Nie chcę z nim spać, nie chcę żeby mnie całował, dotykał. On twierdzi, że będzie dobrze, że znów go pokocham, a mi już nie zależy. 

Warto być ze sobą ze względu na dziecko? Chyba tylko z uwagi na syna zaczekam aż coś się zmieni, po raz kolejny.

Zagubiliśmy się

modliszka568

Gdy zaprowadziłam synka do przedszkola wychowawczyni poprosiła o rozmowę. Podobno mój mały bije inne dzieci, pluje, kopie. Przyznałam, że wiem, że jest łobuzowaty i rozmawiam z nim o tym, ale młody jest na tyle inteligentny, że wie, iż w przedszkolu mama na niego nie patrzy. Tak samo jest w domu. Mogę mu czegoś zabraniać i on obiecuje, że nie będzie czegoś robił/ruszał, a wystarczy, że wyjdę do kuchni i młody znów robi co chce. Brakuje mi sił. Mąż natomiast nie widzi problemu. Uważa, że lepiej, żeby to on bił dzieci niż sam był bity. Częściowo to rozumiem, ale też nie chcę, żeby moje dziecko wyrosło na kryminalistę.

Podejrzewam, że młody w ten sposób próbuje zwrócić na siebie uwagę. W tygodniu, gdy wracamy z pracy często jesteśmy zmęczeni i brakuje nam sił, żeby w pełni poświęcić się dziecku. Z niecierpliwością czekam na wakacje, gdyż wtedy młody nie będzie chodził do przedszkola i będę mogła z nim spędzać czas również przed pracą, bo obecnie w tygodniu, gdy pracuję na drugą zmianę widzę go jedynie rano, zaprowadzam do przedszkola, a gdy wracam z pracy to on już śpi. Zostają jedynie weekendy, ale tu mam żal do męża. W weekend mąż zawsze chce spotkać się z którymś kolegą, a gdy ktoś przyjdzie to oczywiście trzeba zająć się gośćmi. Już wiele razy prosiłam, żeby w końcu znalazł czas dla nas, ale on nie widzi problemu, bo przecież jak wychodzimy ze znajomymi to jesteśmy razem. To nie o to chodzi. Coraz częściej czuję się samotna w tym całym tłumie, młody chyba też. Ja krzyczę, młody bije dzieci, a mąż jest głuchy i ślepy. 

Co robić?

Fajne wesele

modliszka568

W minioną sobotę nasi bliscy znajomi zawarli związek małżeński. Tak miło się na nich patrzyło, gdy składali przysięgę przed ołtarzem. Oczywiście po ślubie odbyło się przyjęcie weselne. Gości nie było dużo, około 60 osób, ale to najlepsze wesele na jakim byłam. Wspaniały zespół, gitary, perkusja, która ożywiała atmosferę. Tak miło wspomina się tamtą noc, aż zapragnęłam mieć własne wesele.

No tak... już 4 lata minęły od mojego ślubu cywilnego. Myśleliśmy, że po dwóch latach weźmiemy ślub kościelny i wtedy zrobimy wesele, ale zawsze jest jakaś wymówka. Wszystkim w okół powtarzam, że cywilny mi wystarcza, a wesele to zbędny wydatek, ale prawda jest taka, że za każdym razem widząc ślubne suknie w sklepowej witrynie odczuwam smutek, bo ja chyba nigdy takiej sukni nie założę. I nie będę wspominać swojej własnej, najpiękniejszej nocy w życiu...

© Moja klawiatura
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci