Menu

Moja klawiatura

O wszystkim i o niczym

Nie oceniaj po pozorach

modliszka568

Wczoraj od rana denerwowałam się spotkaniem z nowo poznaną (o ile wymianę paru maili i kilku smsów można nazwać "poznaniem") koleżanką (K.1.) i jej narzeczonym. W godzinach popołudniowych zjawili się. Już po otworzeniu drzwi zauważyłam, że twarz tej dziewczyny skądś znam, a po chwili sobie przypomniałam.

Jakieś półtora roku wcześniej

Pracowałam w sklepie spożywczym. Jak to w większości branż bywa, zdarzają się klienci, których widujemy często, a nawet codziennie, więc można powiedzieć "znamy ich z widzenia". Niektórzy są sympatyczni i z przyjemnością ich witamy, innych wręcz przeciwnie - wolelibyśmy więcej nie widzieć. Chcąc nie chcąc taka pani sprzedawczyni wyrabia sobie opinię na temat klienta na podstawie jego codziennych zakupów. 

No więc codziennie przychodziła pewna dziewczyna. Rozszyfrowanie płci zajęło mi trochę czasu, bo: włosy krótko ścięte, ubiór bardziej męski niż damski, lekko przygarbiona, z twarzy nijaka i tylko głos przemawiał za kobietą, ale mężczyznom też zdarza się mieć taki mało męski. Jednak osoba ta było wesoła i jej wypowiedzi nie ograniczały się do "dzień dobry", "dziękuję" i "do widzenia", czasem zdarzało się jej powiedzieć coś od siebie i w końcu, z którejś jej wypowiedzi wynikło, że nazywa się *tu imię żeńskie*. Tak więc dziewczyna poza tym, że była dość wesoła sprawiała też wrażenie bardzo rozrywkowej, gdyż codziennie, a nawet kilka razy dziennie przychodziła po piwo. Ogólnie sprawiała wrażenie, niezadbanej i dużo pijącej.

Czasy obecne

Po tym jak zorientowałam się skąd ją pamiętam przeszło mi przez myśl, żeby zatrzasnąć drzwi, ale to by było głupie... i dziwnie by wyglądało. A więc weszli, zrobiłam kawę, herbatę, dałam ciasteczka i gdy mąż znalazł wspólny temat z K.1. ja mogłam spokojnie się jej przyjrzeć. Pomiędzy tym jak wyglądała wcześniej, a jak wygląda teraz jest ogromna różnica. Włosy prawie do ramion, ubrana jak dziewczyna, paznokcie pomalowane. Jednym słowem- zadbana. Ani trochę nie przypomina tej chłopczycy, którą zapamiętałam.

Z tego spotkania wyciągnęłam jeden wniosek. Tak łatwo jest kogoś ocenić i spisać ta straty. A przecież bywają w życiu okresy, gdy człowiek nie wie co z sobą zrobić i potrzebuje celu/motywacji by obrać dobrą drogę. K.1. jest po rozwodzie, ma nowego chłopaka, spokojnego - bo jak twierdzi potrzebuje właśnie takiego. Widać ta zmiana wyszła jej na dobre. 

 

Ach ci mężczyźni. Niby da się bez nich żyć, ale gdy już są to od nich zależy to, jak będziemy patrzeć na życie i jak przez nie iść.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [lfcmichal] *.elpos.net

    ludzie się zmieniają a wygląd to jest cos co sie moze zmieniac wiele wiele razy. Bardzo ciekawe wpisy modliszko:)