Menu

Moja klawiatura

O wszystkim i o niczym

Mąż (nie)znający się na kwiatkach

modliszka568

Mój mąż jest cudowny, ale na kwiatkach to w ogóle się nie zna. I nie chodzi mi o rozróżnianie gatunków, metody pielęgnacji itp. ale o zwykłe odróżnienie żywej roślinki od uschniętej.

Parę tygodni temu zauważyłam, że jeden z moich kwiatków zaczął usychać. Próbowałam go oczywiście przywrócić do zdrowia. Zmieniłam mu ziemię i podlewałam z nadzieją, że odrośnie (co mu się zresztą kilkakrotnie zdarzało). Nie odżył. Odszedł od nas na zawsze (tu smutna minka i łezka w oku).

Poprosiłam męża, aby wyrzucił kwiatka przy okazji wynoszenia śmieci. Problem w tym, że dostałam go w ubiegłym roku właśnie od niego w prezencie urodzinowym (a może to były walentynki? nie pamiętam dokładnie, bo wszystkie te święta są tak blisko siebie).

- Może jeszcze odrośnie... - mawiał mąż i uparcie, pełen nadziei dalej go podlewał... i podlewał... i podlewał...

A ja czułam, że to się źle skończy. Wczoraj znów mój mężczyzna wpadł na pomysł, że podleje kwiatki, a więc po raz kolejny zaczęłam tłumaczyć:

- On już nie odrośnie. Nawet korzenie ma martwe, więc nie ma szans. Trzeba go wyrzucić, bo niedługo muszki się zalęgną.

Mąż się zasmucił, ale chyba zaczęło to do niego docierać. Tylko trochę za późno... Dzisiaj odsłaniam firankę i zauważyłam, że u innego kwiatka pożółkły liście, czego nie zauważyłam, gdy ostatnio go podlewałam. Przyjrzałam mu się dokładnie i są! Pełno muszek!

Znalazłam w internecie parę rad, jak się ich pozbyć, więc będę próbować. Nie chcę drugi raz zmieniać kwiatkom ziemi, zresztą z tego co wyczytałam niewiele by to dało.

Wniosek z dzisiejszego dnia

Rób to, co podpowiada ci intuicja i nie przejmuj się tym, że komuś będzie przez to smutno !

Komentarze (1)

Dodaj komentarz